Polska „czarnym bohaterem” w szwedzkim komiksie

W 9. numerze szwedzkiego komiksu „Fantomen” pojawia się polski bohater zbiorowy – źli nacjonaliści na paradzie równości w Warszawie, których tytułowa postać rozgramia flagą LGBT.

Według fabuły komiksu superbohater pojawia się w Warszawie, by stanąć w obronie uciśnionych (przedstawicieli LGBT), na których podczas parady czyhają złowrodzy obserwatorzy — nacjonaliści, uosobienie zła, ludzie, którzy chcą popsuć im marsz. „Fantomen” robi z nimi porządek.

Fantomen zwykle walczy z nazistami i ludźmi ich pokroju. Co do okładki, chcieliśmy, żeby rysunek był mocny i oddawał istotę tej historii. Dobro kontra zło. Sprawiedliwość przeciwko niesprawiedliwości. Klasyczny motyw w „Fantomenie”, ale o wiele bardziej współczesny scenariusz. W tej opowieści polscy nacjonaliści zamierzają zatrzymać Marsz Równości w Warszawie. Fantomen nie może na to pozwolić i interweniuje — komentuje sprawę wydawca komiksu Mikael Sol w rozmowie z „Aftonbladet”.

Polskim internautom nie podoba się takie wykorzystanie „rodzimego motywu”. Wiele osób zwraca uwagę na to, że Fantomen — dobry bohater — w przeciwieństwie do „złych nacjonalistów” jako jedyny używa przemocy — „tłukąc” przeciwnika flagą.

„Chociaż postać Fantomena jest fikcyjna, niestety wydarzenia zaprezentowane w komiksie zostały oparte na prawdziwych wydarzeniach. Rokrocznie imprezy organizowane przez osoby LGBT są zakłócane przez ugrupowania nacjonalistyczne, słynące z homofobicznych poglądów. Wystarczy wspomnieć sławetne palenie tęczy (instalacja tylko na jednej z wielu płaszczyzn odnosiła się do ruchów LGBT), która znajdowała się na warszawskim Placu Zbawiciela. Miejmy nadzieję, że następne odwiedziny Fantomena w Polsce, będą nieść bardziej pozytywne przesłanie” — komentuje komiks Antyradio.

Brzmi to może trochę naiwnie i kiczowato, ale jakby na to nie patrzeć, komiksy od zawsze posługują się prostymi, wizualnymi schematami i przystępnymi środkami przekazu. W tej sferze niewiele się zmieniło od prawie stu lat — pisze z kolei portal „Spider’s Web”. — Szkoda też, że choć szwedzki superbohater walczy w słusznej sprawie, to kosztem wizerunku naszego kraju w świecie. Z drugiej strony, jest trochę tak, że sami się podkładamy, generując wydarzenia i zjawiska, które później odbijają się negatywnym echem w świecie. Bez względu na to, czy mamy do czynienia z poprawnością polityczną czy nie — konkluduje.

Doszukano się również podobieństwa do komiksu „Kapitan Ameryka z lat 1940. Sądząc po zdjęciu… coś jest na rzeczy.

Mentalność Szwedów i Polaków jednak trochę się różni. O czym może świadczyć powstanie takiego komiksu? Czy spokojny przebieg parad równości, tolerancja mniejszości seksualnych, a także walka z przejawami tej nietolerancji (nawet jeśli przemocą) świadczy o tym, który kraj jest godny, a który niegodny miana członka Unii Europejskiej? Zastanowić warto się również nad tym, jak wyglądałaby, chociażby komiksowa, konfrontacja poglądów, jak „druga strona” przedstawiłaby sytuację — jaki obraz Szwedów ma przeciętny Polak, czy jak odnosi się do parad równości i przedstawicieli LGBT. Bo prawda przecież zawsze tkwi pośrodku.

Autorstwo: Roksana Dworkowska
Źródło: pl.SputnikNews.com
Licencja: Zasady wykorzystywania treści

Autor publikacji

Poza internetem 10 godzin

Krakers

Redaktor naczelny "Krakersa" i administrator portalu Komiks.ovh.
Komentarze: 1Publikacje: 22Rejestracja: 17-11-2018

2 thoughts on “Polska „czarnym bohaterem” w szwedzkim komiksie

    1. Bardzo dobrze opisuje polską rzeczywistość w jaskrawym świetle ale do tego służy komiks do przejaskrawiania. Tak nas widzą dzięki nam samym…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *