Buster Brown – starszy kolega Małego Nemo

Michał Antosiewicz, redaktor naczelny magazynu komiksowego „Krakers” przygotował dla fanów Platynowej Ery Komiksu jej kolejny klasyk w polskim przekładzie. Na miejsce Małego Nemo przybył jego starszy kolega – Buster Brown, syn Richarda F. Outcaulta, któremu przypisuje się ojcostwo medium komiksowego w obecnym kształcie.

Głównymi bohaterami serii wydawanej gazetowo w latach 1902-1926 są bogaty chłopczyk Buster Brown i jego amerykański pitbulterier Tygryś (oryg. Tige). Mimo aparycji uroczego aniołka Buster zawsze znajduje okazję do płatania psikusów, co zwykle kończy się srogim laniem od dorosłych (najczęściej karę wymierza matka Bustera a czasem w zadek obrywa i Tygryś). Prawie każdy odcinek kończy się tablicą na ścianie, gdzie bohater pokrętnie usprawiedliwia swoje dowcipy, często zarzucając dorosłym niezrozumienie jego intencji (np. chce nieść śmiech, bo śmiech to zdrowie).

O ile „Mały Nemo” wciąż jest dość dobrze znany, tak „Buster Brown” wydaje mi się być nieco zapomniany. „Małego Nemo w Krainie Snów” znałem od dawna i czekałem z utęsknieniem na polskie wydanie, lecz gdy Wydawnictwo Jadwiga Jaguś ogłosiło po nim wydanie „Bustera Browna” Richarda F. Outcaulta, to zapytałem siebie „kto taki?”. O twórczości tego pana wiedziałem tyle, że istnieje jakiś tam „Żółty Dzieciak” uznany za pierwszy komiks w obecnej formie. I o ile komiks McCaya na świecie doczekał się kilkukrotnie pełnej albumowej edycji, tak „Buster Brown”, mimo trzykrotnie większej ilości odcinków nie miał szczęścia do wydań albumowych, które oferowały jedynie nędzne ochłapy.

A szkoda, ponieważ, jak się okazuje, „Buster Brown” był przełomowy w takim samym stopniu jak „Mały Nemo” czy „Żółty Dzieciak” i we trójkę położyli podwaliny pod europejski komiks. Formuła jednoplanszowych komiksów padła w Europie na podatny grunt, szczególnie krajach frankofońskich, zważywszy na tamtejszą popularność gazetowych jednostronicówek.

Buster Brown na początku XX w. był popularny w USA do tego stopnia, że dzieci się za niego przebierały, pojawiał się w dzięcięcych zabawach, zaś imię bohatera zostało wykorzystane w odniesieniu do fryzury noszonej przez chłopców czy stroju, który stał się jednym z definiujących epokę wyjściowych ubiorów dla amerykańskich małych chłopców (choć ubiór ten wybierały matki, które w swej modowej ignorancji miały gdzieś koszmar swych pociech, umierających ze wstydu przed kolegami wyzywającymi ich od lalusiów).

Buster Brown był także pierwszą postacią komiksową, która cieszyła się gigantycznym merchandisingiem. Oultcault, zdając sobie sprawę z popularności swego dzieła, zastrzegł prawa do nazwy i w 1904 r. sprzedał licencje na reklamowanie produktów aż 200 firmom, czerpiąc z tego zyski. Najbardziej prominentna była firma obuwnicza Brown Shoe Company, która uczyniła Bustera maskotką swych butów dziecięcych i zatrudniała aktorów w roli Bustera i psy w roli Tygrysia do prezentacji w sklepach obuwniczych. Zaś w latach 40.-50. XX w. Brown Shoe Company wydawało komiksy jako dodatek do zakupów. Marka butów była reklamowana jeszcze w latach 80. i 90. XX w., a w jednej z reklam buty promowała Caitlyn Jenner.

Tyle wstępu. A jak prezentuje się historia? Chciałoby się rzec, że trzeba wziąć pod uwagę, że ma się do czynienia z ponad 100-letnim komiksem, ale ma on te same zalety co np. dzieła Carla Barksa, „Garfield” czy „Mały Nemo w Krainie Snów”. Jest dość ponadczasowy (no dobra, kary cielesne wobec dzieci nie znajdują dziś aprobaty) i broni się wizualiami, prostotą fabuły i postaci, które trafią do każdego. Prawda, rysunki są produktem swoich czasów. Buster, choć w komiksie jest określany jako śliczne dziecko i ze wszystkich postaci stworzonych z ręki Outcaulta uznano go za najładniejszego, to moja estetyka uznaje jego twarz w niektórych momentach za przerażającą i nadawałaby się na maskę jakiegoś slasherowego psychola; podobnie miałem na początku z Tygrysiem. Jednak strona wizualna ma w sobie sznyt XIX-wiecznej ryciny, która ucieszy oczy kolejnych to pokoleń miłośników dawnej sztuki. Komiks potrafi być również zabawny, momentami nawet zakrawając o czarny humor i z obecnej perspektywy niepoprawność tamtejszych czasów – dla przykładu Buster przebiera się za ducha, a jego ojciec wypala z pistoletu, czym syn kwituje „za dużo paranoi”. Albo w jednym odcinku Buster w desperackim uniknięciu kary zadanej przez matkę, oskarża ją o kidnaperstwo i ta zostaje zaprowadzona posterunek policji. Gdy wszystko się wyjaśnia mama sprawia lanie Busterowi pałką policjanta przy aprobacie policmajstrów. Z kolei w cyklu podróży bohatera i jego rodziny, ten narzeka, że w Europie jest za dużo zasad, przez co ciężej jest być kawalarzem.

Mimo jednostronicowej formy część odcinków układa się w dłuższe historie, jak np. Buster Brown trafia do Europy, a będąc w Wielkiej Brytanii wtajemnicza małego gońca Jimmy’ego Tuckera w tajniki psikusów. W jednej z sekwencji występuje Smithy (który narysowany jest dość creepy), kolega Bustera, będący jeszcze większym łobuziakiem. Najzabawniejszy jest moment, gdy zapłakany Smithy śmiertelnie obraża się na Bustera, bo ten śmiał spłatać figla jakiemuś dorosłemu przed nim.

Sam album to kompilacja dotychczasowych albumów, uzupełniona dotąd niepublikowanymi odcinkami i, póki co, jest to najpełniejsze wydanie „Bustera Browna”. Osobliwym aspektem jest wykorzystanie oryginalnych plansz z wzorcami kolorów dla drukarzy, gdzie autor akwarelkami nanosił na planszy kolory wzorcowe na niektórych rysunkach a potem tworzono na ich bazie matryce kolorystyczne z rastrami. Ciekawe, nie powiem. Osobiście wolałbym całościowe pokolorowanie, ale szanuję decyzję o nieingerowanie w pracę twórcy; to ten sam dylemat, gdy restauruje się nieme filmy i powstaje wątpliwość, czy tym samym nie odbiera się im częściowo klimatu.

Niestety, album mimo wszystko wciąż stanowi wycinek przygód łobuziaka z nowojorskiego bogatego domu, jednak Michał Antosiewicz nie wyklucza w przyszłości wydania nie-reedytowanych pasków. Mówiąc szczerze, nie obraziłbym się gdybym dostał kolejny tom przygód Bustera i jego ferajny. Jak jest się fanem komiksu to warto mieć w swej kolekcji jeden z niewątpliwych klasyków tej formy.

Autorstwo: Paweł Lisowski
Źródło: Betoniarka.net

Nota bibliograficzna

“Buster Brown”, scenariusz i rysunki: Richard F. Outcault, wydawnictwo: Jadwiga Jaguś, tytuł oryginalny: „Buster Brown”, wydawca oryginalny: „New York Herald”, „New York American”, format: 215×290 mm, objętość: 180 stron, druk mieszany (kolorowy i czarno-biały), cena: 105 zł.

Opublikował

Poza internetem 11 godzin

Krakers

Redaktor naczelny "Krakersa" i administrator portalu Komiks.ovh.
Komentarze: 2Publikacje: 163Rejestracja: 17-11-2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *